Co mieli psa,
mieli e-sondę,
i kamień sarnie dany mi tu.
Ten kamień ciapaj tu mi panie.
To jeden z lepszych poematów,
jakie ostatnio słyszałam. Szacun, Autorze, kimkolwiek jesteś, nieznany niczym
średniowieczny artysta, anonimowy w czeluściach Internetów, a jednak wielki.
A po to, że inaczej się nie
dało. Po to, że tak wyszło. Po to, że się poczuwali do odpowiedzialności za cały
świat i cudzego kundla na dokładkę. Wszystko wina Tuska.
Pies jest płci żeńskiej i w
dokumentach ma na imię… Fumcia. Niestety. Płodzenie tego nazewniczego koszmarka przez poprzednią właścicielkę trwało sekundę, nie wiązało się z przemyśleniami, nie zostało poprzedzone analizą
fonologiczną czy choćby jej namiastką, polegającą na sprawdzeniu, jak to
będzie brzmiało „w praniu”. Efekt: nie brzmi wcale. Spróbujcie krzyknąć:
Fumcia, qrwa, do nogi. Jak sądzicie, który element zdania najdźwięczniej
przemówi do psa? W zasadzie pierwsze słowo można sobie całkiem darować.
Ale cóż. Dziękujmy za małe
błogosławieństwa. Poprzedni piesek tej pani miał na imię Codina.
W świetle tego, co powyżej,
pies na co dzień posługuje się imieniem Pieska.
Do Pieski mamy stosunek dość
ambiwalentny. To ją lubimy, bo w sumie jest fajna i kochana, to znów nie
cierpimy, bo charakteru nie ma łatwego. Efektem jest permanentna psia schiza, z
której wynika nasza schiza, z której znów wynika psia schiza, i tak się to
zapętla i eskaluje, aż przystajemy, bierzemy głęboki wdech i przypominamy
sobie, że przecież to tylko mały piesek, który zaznał w życiu sporo złego, a
nie jakaś złośliwa bestia, która uwzięła się zatruć życie nam. I przez chwilę
znowu jest dobrze.
Wszystkie te problemy biorą się
z różnicy między psami i kotami. Kot, jako istota, po prostu jest. Pies też jest,
ale nie tylko: pies jest zadaniowy. Trzeba się nim interesować, wyprowadzać, wydawać
mu polecenia, uczyć, oduczać, przyuczać, socjalizować, rozumieć, zachowywać się
stadnie, zapewniać rozrywkę, przewodzić… Krótko mówiąc, samo kochanie nie
wystarczy. Przydałaby się obszerna instrukcja obsługi. W porównaniu z czymś
takim kot jest genialnie bezobsługowy.
To dlatego świat dzieli się na
kociarzy i psiarzy. Są ludzie, którym psie interakcje odpowiadają – lubią przewodzić, być w centrum czyjejś
uwagi, być częścią stada. Jeśli nie rozumieją, choćby podświadomie, jak to
działa, koegzystują z kanapowym potworem, który gryzie gości. Osoby takie jak ja
i A nie znoszą żadnego rodzaju hierarchii w komunie. Męczą się i jako poddany,
i jako władca. Jedyny rodzaj interakcji ze zwierzęciem, jaki daje nam satysfakcję,
to dobrowolnie podjęte zobowiązanie opieki nad drugą, zależną od siebie istotą. Można chyba uznać, że to rodzaj służby. Pewnie stąd wzięło się powiedzonko, że pies ma pana, a kot personel.
Mówię sobie czasem, że zadaniem Pieski w naszym życiu jest nauczenie nas kochania pomimo. Pomimo tego, że jest niechcianym dzieckiem. Pomimo tego, że czasami przypomina nam swoją poprzednią właścicielkę (klasyczny przykład projekcji). Pomimo tego, że - choć staramy się z całych sił - nie zawsze jest z nami szczęśliwa.
Mieszka więc z nami Pieska. I z całej naszej rodziny najbardziej kocha samochód.
4 komentarze:
No bo to tak z tymi psami jest... Niefajne sa... A poprzednie wlascicielki jeszcze gorsze ;)
Oj tam, jak to niefajne - a kto Cię obskakuje, jak z roboty wracasz? ;)
Będzie moderacja? Oczywiście. Wszak pies rozpoznawalny w necie.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pieskie_solarium_115004-1-1-d-2-.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/fumcia_na_wesolo_117543.html
Poprzedni Twój komentarz skasowałam, bo nie chciałam się wdawać w wojenkę na Twoim poziomie - moich Czytelników nie kręcą jatki. Ale skoro uparłaś się trollować, może przypomnę Ci, że poprzedniego psa uśpiłaś, bo pogryzł dziecko i grożono Ci sądem, a Fum chciałaś oddać do schroniska? I bardzo dziękuję za podpis - linki do Twoich artykułów z moimi zdjęciami.
Prześlij komentarz