Zuzło jest prastarą istotą. Tak starą, że właściwie nie ma
już nawet płci. Tak starą, że najmądrzejsze weterynarki z 3miasta nie potrafią określić
jej wieku. Dzień i miejsce jej narodzin giną w pomroce dziejów; można jedynie podejrzewać,
że Zuzło przyszło na świat w zeszłym stuleciu.
O Zuzłu wiemy niewiele. Fizycznie i teoretycznie jest rodzaju
żeńskiego, ponad wszystko lubi żreć i boi się szczotki na kiju. Podobno miało
kochający dom, potem 3 miesiące przeżyło w schroniskowej klatce. Do nas trafiło
zapewne dzięki swojej mocy – w końcu to Zuzło. Miało być całkiem inną kicią,
miało mieć na imię Zuzia, w spokoju dożyć swoich dni i zadowolone pożegnać się
ze światem. W sumie chyba się udało: dożywa i dożywa, i dożywa, i chyba jest
zadowolone. I tylko żegnać się nie zamierza.
Zuzło kocha tylko A i mnie (czy może zręcznie udaje) – cała reszta
domowników musi się mocno pilnować, bo na widok każdego innego kota Zuzło
zaczyna się dusić ze złości, po czym szarżuje. Dość uciążliwe jest to
szarżowanie (wrzaski, kłęby futra, rozszczekana suka sąsiadów). A mimo to nie dało
się Zuzła nie pokochać. Za cierpliwość, wdzięczność i samozaparcie. Będzie
smutno, kiedy wreszcie postanowi, że ma nas dość.
Zuzło ma na nas WPŁYW. Zupełnie inny, niż się
spodziewałyśmy. Dzięki Zuzłu miałyśmy się poczuć lepsze, a nawet jeszcze lepsze –
nie do końca tak to wyszło. Wpływ Zuzła zaczyna niebezpiecznie przypominać
zniewolenie. Wystarczy, że Zuzło powie „mrrr-ii”, i ma wszystko. Ostatnio
planowałyśmy mu kupić kawalerkę, żeby nie musiało nocować w łazience (inaczej
wrzaski tłukących się kotów nie dają nam spać). Z kawalerki chwilowo nic nie
wyszło, więc na otarcie łez założyłam Zuzłu bloga.
Dla jasności – modelka pod tytułem to Wisia,
najmilsza koteczka świata. Zuzło jakoś podejrzanie nie wychodzi na zdjęciach.
2 komentarze:
Raz, dwa, trzy, Zuzło patrzy... :P
:) zawsze...
Prześlij komentarz