niedziela, 13 października 2013

Papu

Z okazji weekendu mam odrzut od ciężkich tematów (wiem, odgrażałam się, ale przecież i tak nikt tego nie czyta ;) więc może w charakterze tematu lajtowego dokładniej przedstawię Papugę, która pojawiła się już na paru zdjęciach.

Papuga zaczynała karierę jako kot autystyczny. Nie łapała kontaktu wzrokowego, nie umiała się bawić, próby głaskania były mocno frustrujące: grzbiet zawsze wyginał się tak sprytnie, że nie dało się go dotknąć jak należy, z bokami było to samo – gdziekolwiek pojawiała się głaszcząca dłoń, jakimś cudem nie było tam już kota. Tylko mruczała zawsze głośniej niż cała reszta razem wzięta – i to jej na szczęście zostało. Bezkontaktowość minęła, była chyba jakąś formą nastoletniego buntu, bo kiedy Papuga dorosła, zmieniła się w poduchę. To jedyny kot, jakiego znam, który daje sobie zrobić pierdzioszka na brzuchu i nie rewanżuje się za to sznitami na twarzy i odgryzionym czubkiem nosa.

Jest też najmniej egoistyczna ze wszystkich naszych kić – w przeciągu tygodnia dała się ujeździć małej Pitce i dopóki Pitka mieściła się na Papudze, ta służyła jej za łóżko wodne (w kocie, tak jak w człowieku, jest sporo wody, a Papuga pięknie się przelewa). Teraz, kiedy Pitu jest duuuża, Papuga służy jej co najwyżej za ogrzewacz na nery, ale i tak ciągle sypiają razem. I pewnie mają już koszmary senne od dźwięku migawki, bo kiedy tak śpią, nie mogę się oprzeć.


Nieegoistyczna nie znaczy nieegocentryczna. Papuga uważa, że świat kręci się wokół niej, szczególnie świat osób robiących śniadanie, i naprawdę przy porannej sałatce z pomidorów trzeba się wykazać ogromną zręcznością, by nie wkroić do niej pół kota. A do tego ta stymulująca konwersacja przed pierwszą kawą…

- Tyrudapindo, kto mnie znowu obudził o trzeciej w nocy?
- Ja.
- Kto zwalił komórkę z szafki?
- Ja.
- Scheisse, znowu wszystko w kłakach. Musisz mi się tu tarzać?
- Ja. (Jak widzicie, obie płynnie przechodzimy na niemiecki.)
- Weź kicia spierdalaj, bo się nie mieszczę z talerzem. Grrr.
- Ja. Mrrr. (To już zupełnie od rzeczy, ale, jak wspomniałam, kot nie pił jeszcze kawy.)


Papuga jest też jedynym kotem, jakiego znam, który umie zrobić zeza. 


Idę głaskać. Pa. 

Brak komentarzy: