piątek, 15 listopada 2013

Ciężki kawałek chleba

W poprzednim poście wydało się, że A. naucza. Matmy. Papuga, jako osobniczka wysoce uzdolniona, dała się przyuczyć do sprawdzania klasówek. Dobrze, że A. nie jest polonistką, bo Papuga zna tylko jedną literkę - e* - ale z cyframi radzi sobie całkiem nieźle, bo z racji totalnie łysego brzucha wchłania przez skórę najwięcej wiedzy z podręczników, na których się wyleguje. Swoją drogą, wynika z tego ciekawa teoria: że gdyby nie sierść, koty byłyby genialne. Ich pęd do wiedzy jest zjawiskiem dobrze znanym. 90 procent kotów mając do wyboru goły stół i książkę, położy się na książce. Jakieś 50 procent woli nawet książkę od świeżo wyprasowanej bluzki. A przecież wszyscy wiedzą, że jak się wieczorem pójdzie spać z głową na podręczniku od matmy, to rano już się umie - przynajmniej za moich szkolnych czasów tak było.


Wracając do Papugi - opanowała cyferki od 1 do 6 w stopniu wystarczającym, żeby móc wystawiać oceny. Robi to losowo i totalnie na pałę, więc nie zachodzi ryzyko, że cała klasa dostanie dwóje, bo wtedy by się rypło.

Jeśli uważacie, że to nie w porządku, że kot ocenia klasówki licealistów, odpowiem tak: przynajmniej nie musi siedzieć na patyku na Jarmarku Dominikańskim i wyciągać losów z kapelusza, jak co poniektóre Papugi. Praca w szkolnictwie jeszcze nie jest taka najgorsza. 


*Literkę e Papuga zna z pewnej szeroko reklamowanej karmy (której nie polecam, raczej wręcz przeciwnie). Otóż, chrupki w tejże karmie są kolorowe, mają różne kształty, i niektóre z nich ulepiono w postaci małego e. Kiedy już z powodu naszego totalnego lenistwa kupimy w najbliższym sklepie tę markę, staramy się wykorzystać okazję i uczymy Papugę czytać. - Zobacz, Papuziu, to jest eeeee. - Liczyłyśmy, że producent pójdzie na całość i z czasem umieści w chrupkach resztę alfabetu, jak w tych małych makaronikach do zupy, na których ja się uczyłam czytać, ale z jakiegoś powodu ciągle jest tylko e - dlatego Papuga nie bierze się jeszcze za pisanie esejów. A czemu uczymy czytać tylko Papugę? Hmm, dobre pytanie...

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Koty bardzo lubia rowniez klawiatury. Najlepsze takie podlaczone i w uzyciu, bo jak wylozylam na stol dodatkowa, tylko dla nich, to olaly.
BTW: Ja tez kiedys szukalam innych literek w karmie z e :)
/M.

Unknown pisze...

Saszka lubi szczególnie prasę, czasem beletrystykę, asystowała mi również w pisaniu o promocji zdrowia, marskości wątroby oraz wirusowym zapaleniu wątroby typu C. Jest bardzo wszechstronna, podobnie jak Papuga:).

Unknown pisze...

No ba, zawsze wiedziałam, że Saszka to bardzo mądra osoba. Jak mnie zacznie boleć wątroba, to już wiem, do kogo się zwrócić ;) Buźka