wtorek, 8 października 2013

Cukier, słodkości i różne śliczności

Wspominałam już, że Pitka jest słodka? Pewnie ze sto razy. Nie wierzycie? Cóż, trudno to przekazać wirtualnie, bez odgłosów, faktur, tekstur i animacji – mam za to gigabajty  fotograficznych dowodów, i nie, nie zamierzam tu prezentować ich wszystkich. Może tylko parę przykładów, by osoby niewtajemniczone osobiście i niemające szczęścia dostąpić bezpośredniego obcowania ze zjawiskiem o nazwie Pitka wiedziały, z czym tu mamy do czynienia. Egzemplum pierwsze z grubsza ilustruje różnicę między kotem zwykłym, a kotem, który na etapie produkcji wpadł do garnka z glukozą.

Plan pierwszy: słodki kot. Plan drugi: niesłodki kot.

Egzemplum drugie ukazuje, czym różni się ładny kot od brzydkiego kota.

Od lewej: ładny kot, brzydki kot.

Uwaga dla spostrzegawczych: Oczywiście nie ma brzydkich kotów. Dlatego tak naprawdę na zdjęciu jest pies.

Co więcej, Pitka potrafi perfidnie wykorzystać swoje właściwości. Wolno jej w zasadzie wszystko. Kraść psu z miski, naskakiwać na Wisię, spać na Papudze, wić się po klawiaturze, przynosić omemlany sznurek do talerza, włazić w Scrabble i Rummikuba, zasiadać w doniczkach, obgryzać gości, pchać im się do torebek… Przymykamy oko nawet kiedy wyjada Papudze mózg. Na szczęście mózg Papugi nie jest wielki i szybko odrasta.

Wyjadanie.

No ale kto zdołałby się oprzeć TEMU?

 TO

Jedyną osobą, na którą czary Pitki nie działają, jest Zuzło.

Ludzie, nie bądźcie Zuzłem, kochajcie Pitki. 

Brak komentarzy: