wtorek, 10 grudnia 2013

Hania

Ostrzeżenie: w tym poście będzie dużo przekleństw, oddanych graficznie przy pomocy robaczków. @#$%^&. O tak. Czytelnicy, którzy nie znają mnie osobiście (a są tacy, naprawdę!) będą mogli się przekonać, jak wyrażam się na co dzień – bo przecież język, który prezentuję na blogach, to jakaś disneyowska wersja straszliwej masarni produkowanej przeze mnie na żywca. Powinnam być szewcem.

No dobra, #@$%^&, przyznam się wreszcie, że czarna kicia ze śmietnika ma na imię Hania. Nie ja ją tak nazwałam. Podsłuchałam, jak wołały na nią dzieci tych @#$%^& #$%^&, którzy potrzymali ją w domu i wyrzucili z powrotem.

Hania jest fajna. Z racji $%^&* huraganu Ksawery parę razy dostała ode mnie kolację ze śniadaniem i teraz mnie kocha. Niech to @#$%^&. A tyle było $%^&*, żeby nie dokarmiać kota, bo się sobie bierze dozgonny obowiązek na łeb. Że lepiej się trzymać na dystans. Efekt mojego trzymania się na dystans jest taki, że Hania chodzi ze mną i psem na spacery (ryzykując życiem, bo zapuszcza się poza własny rewir – dlatego spacery z psem i Hanią ograniczają się do kółka po placu zabaw, na który nie wolno wyprowadzać psów). Kiedy tylko Hania widzi mnie w drzwiach klatki, drze ryj jak #$%^&, dopominając się pyszności (bo przecież moje żarcie MUSI być najlepsze). Kiedy skądsiś wracam, odprowadza mnie pod samiutkie wejście i już prawie się zapodaje do środka. %^&**$%^.

A, byłabym zapomniała. Hania uwielbia głaskanie. Aż się ślini z rozkoszy.

Trzeba być #$%^& idiotką, żeby się przywiązać do #$%^&* bezdomnego kota, którego nie da się wziąć do domu. Wrzuciłam dziś łzawe ogłoszenie na Fejsa – może się ktoś zlituje, ale przypuszczam, że wątpię, bo jak to ostatnio stwierdziła koleżanka zajmująca się zawodowo adopcjami w schronisku, „koty są niechodliwe”. Wszyscy wolą psy. To może spróbuję inaczej:

Szukam domu dla prześlicznej, wyjątkowo szczekliwej czarnej suczki, około dwuletniej, zamieszkałej na śmietniku. Suczka charakteryzuje się miękkim futerkiem, błyszczącymi oczkami, przymilnym charakterem i doskonale nada się na prezent pod choinkę (uwaga na bombki – suczka świetnie wspina się na drzewa). W komplecie szczepienie i kuweta. 

Hanina jadalnia. Żeby nie było za różowo. 
Wszelkie miski stojące poza śmietnikiem są "sprzątane" jako śmieci. 

Ale wydarzyło się też coś, co mnie #$%^^& ucieszyło. Pamiętacie, jak pisałam, że Hania mieszka w okapie nad garażem? Otóż udało mi się dziś pod taki okap zajrzeć, bo w moim bloku jest dokładnie taki sam i jego przekrój przy odrobinie dobrej woli widać przez ściankę wiatrołapu klatki (plexi czy coś). Zakładam, że w identycznym bloku naprzeciwko sprawa wygląda tak samo. Nie mam pojęcia, po jaką #$%^& ktoś ocieplał okap nieogrzewanego garażu i kładł styropian pod półmetrowym daszkiem, który służy właściwie tylko do ozdoby. Nie wiem. Być może bloki powstały na Marsie albo w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, gdzie buduje się porządniej, niż nakazuje zdrowy rozsądek. A może projektant słyszał o mostkach termicznych i starał się je wyeliminować. Tak czy inaczej, chwała wam, panowie marsjańscy budowlańcy: wygląda na to, że okap przynajmniej od dołu ma pięciocentymetrową warstwę styropianu i Hania, kiedy już się tam wbije, nie leży na betonie. Być może jest ocieplana nawet od góry, ale to już byłby cud spoza układu słonecznego. Teraz się już nie dziwię, że pogardziła moim domkiem. Nawet mi się nie śniło, że może mieć taki pałac J

Zeszłam sprawdzić jeszcze raz, czy mnie oczy nie omamiły z tym styropianem. Chyba nie. Ale, @#$%^ @#$%^, Hania siedzi pod klatką. $%^$%^&  #$%%^. 

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

By Satan, Wisiu! You scared the hell out of me.
When I saw the photo and read the beginning of the article I thought at first that something awful happened to Hania.
I remember her. I saw her a few times the last summer.

Unknown pisze...

M, is that you? If you have to cuss, don't "Satan" me, please - don't like this guy. I prefer seitan. And by the way, what happened to yours "z Maryją?" If you lack english version, maybe "saint mare" will do? ;)

Anonimowy pisze...

Tak, to M.
Saint Mare jest niezla, hehe. Jest jeszcze Panda, z tego, co pamietam! Panda jest spoko.

Seitan? Hm, a ktory to? By Satan to moja wersja wykrzyknika Na Jowisza, btw.

Ciesze sie, ze Hania daje rade. Obecnie sporo mnie z Hania laczy, hehe, wiec trzymam za nia kciuki.

Nie moge komentowac na Flondrze, moge tylko tu, wiec dorzuce tu: ciesze sie, ze aktywnie sie fladrzysz. Z zaciekawieniem czytam kazdy kolejny raport z terenu.

Sciskam. Z Panda.
M.

Unknown pisze...

Seitan to taka glutenowa ciapka z mąki, robi się z tego "mięso". Właściwie jako wegetarianka zamiast rzucać mięsem powinnam rzucać seitanem :) Może Ci zbudować styropianowy domek? Trzymamy kciuki za Ciebie, przekażę Hani, że ją mentalnie wspierasz.
A Saint Mare to angielski pierwowzór Święty Kobyły - ta sama stronka, ten sam translator - nie dawało mi spokoju, skąd się ta kobyła wzięła; jak przepuściłam przez angielską wersję, to mi się parę rzeczy wyjaśniło :)