niedziela, 16 marca 2014

BT

No topsz. Trzeba by coś napisać, żeby się czytelnicy nie obrazili (taka, na przykład, M. ) i żeby nie zapomnieć, jak się to robi. Wiem, że takie osobiste smęty-wtręty na wesołym blogu o kotach są nie na miejscu, ale muszę się przyznać, że trochę mi ostatnio siadła wena. O tym, że Zuzło nie ma zębów już wspominałam, ale może - mając pretekst w postaci braku pomysłów - wyczerpię temat.

Zuzło jest przezabawne, kiedy ziewa albo mówi taką niedrapieżną paszczą – wygląda jak żywy pluszak. A kiedy nie ziewa i nie mówi, ma zapadnięte policzki, jak prawdziwa babuleńka, chociaż trzeba przyznać, że bezzębny kot wygląda o niebo lepiej niż bezzębny człowiek. W ogóle kot wygląda lepiej niż człowiek, bezdyskusyjnie. Z jedzeniem Zuzło radzi sobie doskonale – podejrzewam, że radziłoby sobie nawet gdyby mu usunąć całą głowę. Zawsze znajdzie się sposób, żeby zjeść. 

Kiedy Zuzło przebywało w mrocznej krainie bólu i narkotycznych majaków (a trwało to właściwie cały dzień) reszta kotów odetchnęła. Można było ganiać po mieszkaniu bez narażania się na szykany, można było spokojnie podejść do miski z żarciem, Papuga skorzystała nawet z okazji i osobiście wydrapała zuzłowy drapak, żeby sprawdzić, czy jest taki cudowny, jak się wydaje z daleka, a Pitka wyspała się na zuzłowym (czyli moim) fotelu. Długo ta sielanka nie trwała. Zuzło ocknęło się całkiem szybko, nafutrowało się ciapki nadrabiając całodobowe zaległości i… znów jest jak było. Najwidoczniej zęby nie czynią kota. Ważne, żeby mieć pazur :) 

A na okrasę - ta da!
Zdjęcie Pitki :) 
Martho, czy dziś zapytasz, od kiedy mamy wystraszonego konia? ;)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hahaha. Cudne! Koniokrolik bym powiedziala ;-) (no skoro mysikrolik moze byc, choc nie ma nic wspolnego ani z mysza, ani z krolikiem)
M.

Unknown pisze...

No, wspominałaś coś kiedyś o fotografie odbijającym się w kocich oczach - tu by się pewnie udało dostrzec przy większym powiększeniu. A przy okazji fajnie widać pitkowy podwójny podbródek (ppp), przytyło się kici, hiehie.