O poczekalniach będzie w
terminie późniejszym, bo chcę się na szybko podzielić dzisiejszą poranną
głupawką.
Pamiętacie dowcip o Polaku na
safari i neuplisach?
Dziś przy panicznej produkcji
śniadania (w skrócie PPS) o nieprzyzwoitej godzinie (NG) A. burczała, kurwowała i pomstowała (bo znowu
sałatka z Papugi) aż się zacięła (umysłowo, nie krwawo) i zapomniała rodzimej mowy. To już chyba taka nasza świecka tradycja, być może winna jest poranna hipoglikemia (PH). Obcej mowy nie
przypomniała sobie do końca (z PPP - powodów podanych powyżej), bo wyszło jej coś takiego:
- Fuck! Ruszyć się w tej kuchni
nie można! Wszędzie jakieś... jakieś… begging eyesy!
No. Więc teraz wiecie, że rano po naszej kuchni
grasują beginajsy.
Przyczajony beginajs.
2 komentarze:
Beginajsy rządzą! :)
Genialne :)
/Marta
Prześlij komentarz