poniedziałek, 25 listopada 2013

Ciąg dalszy nastąpił

Tu się należy słowo wyjaśnienia: post o budowie domku z drobnymi zmianami przeniosłam na Kocią Szamankę i usunęłam stąd, żeby się nie dublować, bo Google nie wybacza. Więc jeśli ktoś jest ciekaw, jak toto powstało, niech sobie zajrzy tutaj: http://www.kociaszamanka.pl/zrób-to-sama/spanie-na-styropianie-budujemy-koci-domek/

Domek stanął na swoim miejscu przedwczoraj, i w samą porę, bo dzisiaj zaczął walić śnieg. Kici nie widać, pewnie się gdzieś zaszyła. I nawet jeśli nie w nowej budce, to ja przynajmniej mam spokojne sumienie, że próbowałam pomóc. Nie będę sprawdzać, czy siedzi w środku, bo wiem, że jej bardzo zależy na prywatności. Jest nadzieja, że domek się utrzyma przynajmniej przez zimę, bo dziś rano pani sprzątająca go oszczędziła – może po prostu nie zauważyła, a może postanowiła przymknąć oko. Mogłabym z nią porozmawiać, ale nie chcę kobiety stawiać w głupiej sytuacji – w ten sposób może udawać, że o niczym nie wie, gdyby musiała się tłumaczyć przed antykocią kierowniczką. Ot, taka mała samowolka.


Walczyłabym może o jakieś bardziej trwałe rozwiązanie, ale po pierwsze kicia właściwie ma całoroczny dom pod okapem garażowego daszku, a po drugie w konkretniejszej siedzibie zamieszkałoby pewnie z czasem więcej kotów i mógłby być kwas. Może w przyszłym roku – zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie. Jeśli nic z tego nie wyjdzie, zawsze mogę podrzucić kolejny styropian (ech, te stoczniowo-solidarnościowe gdańskie tradycje ;) ) 

Brak komentarzy: